Czy warto robić zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu?
Zdjęcia z gośćmi w dniu wesela? To jest jedno z tych pytań, które bardzo często pojawia się gdzieś pomiędzy wyborem sali, zespołu i ogarnianiem całej reszty. I w sumie wcale się nie dziwię, bo z jednej strony każdy chce mieć zdjęcia z najbliższymi, a z drugiej – nikt nie chce, żeby wesele zamieniło się w stanie w kolejce do fotografa.
I prawda jest taka, że nie ma jednej dobrej odpowiedzi dla wszystkich. Bo wszystko zależy od tego, jaki chcecie mieć dzień ślubu. Ale z mojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć jedno – same zdjęcia z gośćmi nie są problemem. Problemem jest to, jak są zorganizowane.
Bo widziałem już naprawdę różne scenariusze. Takie, gdzie wszystko trwało pół godziny, było sprawne i praktycznie niezauważalne. I takie, gdzie para młoda przez pół wesela robiła zdjęcia zamiast się bawić.
Dlaczego w ogóle pary decydują się na takie zdjęcia?
Najczęściej chodzi po prostu o pamiątkę. I to bardzo konkretną. To nie do końca coś takiego jak plener w dniu ślubu, bo taki tylko dla Was najczęściej robimy w innym dniu. Zdjęcia ślubne z gośćmi w dniu ślubu to zupełnie inna bajka.
Bo umówmy się – w dniu ślubu macie wokół siebie mnóstwo ludzi, którzy są dla Was ważni. Rodzina, znajomi, często osoby, których nie widzicie na co dzień. I to jest często jedyna okazja, żeby mieć z nimi wspólne zdjęcie w takim składzie.
Po czasie te zdjęcia naprawdę zyskują na wartości. Szczególnie te z rodzicami, dziadkami, bliskimi osobami. To są kadry, do których się wraca.
Druga rzecz – goście naprawdę to lubią. Może się tego nie mówi wprost, ale wiele osób chce mieć takie zdjęcie z Wami. I jeśli nie będzie na to konkretnego momentu, to… będą Was łapać przez całe wesele. Przy stole, na parkiecie, gdziekolwiek.
I wtedy robi się trochę chaos.

No dobra, ale gdzie jest haczyk?
Haczyk jest taki, że bardzo łatwo można to zrobić źle.
Najczęstszy scenariusz, który widzę, wygląda tak: brak planu. Nikt nie wie kiedy, gdzie i jak. Goście podchodzą pojedynczo, ktoś woła „teraz my!”, ktoś inny się obraża, że nie było zdjęcia. Para młoda zaczyna się denerwować, bo zamiast być na swoim weselu, stoi i robi kolejne ujęcia.
I nagle mija godzina.
A Wy nawet nie wiecie kiedy.
Do tego dochodzi jeszcze moment imprezy. Jeśli zdjęcia wchodzą w sam środek zabawy, to po prostu wytrącają wszystko z rytmu. DJ gra, parkiet się rozkręca, a Wy znikacie na zdjęcia.
I to jest moment, kiedy wiele par mówi później: „kurczę, może nie było warto”.

Jak to zrobić dobrze, żeby miało sens?
Tu nie ma wielkiej filozofii, ale jest kilka rzeczy, które robią ogromną różnicę.
Przede wszystkim – konkretny moment. Najlepiej wtedy, kiedy i tak jest naturalna przerwa. Po obiedzie, na początku wesela, zanim impreza się rozkręci na dobre. Wtedy nikt nie ma poczucia, że coś traci.
Druga sprawa – jedno miejsce. Naprawdę, to robi robotę. Nieważne czy to kawałek ogrodu, miejsce przy sali czy jakaś ładna ściana. Ważne, żeby wszystko działo się w jednym punkcie. Bez biegania, bez szukania ludzi.
I trzecia rzecz, która ratuje cały temat – ktoś, kto ogarnia kolejkę. Świadek, świadkowa, ktoś z rodziny. Osoba, która mówi: „teraz rodzice”, „teraz znajomi”, „kolejna grupa”. Bez tego robi się totalny chaos.
Jak to wszystko zagra razem, to nagle okazuje się, że można zrobić zdjęcia z gośćmi naprawdę sprawnie. Bez stresu, bez przeciągania, bez rozwalania dnia.

Jak to wygląda w praktyce? Jak się przygotować na zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu?
Na jednym z wesel, które fotografowałem w Restauracji Wilaneska, zrobiliśmy to dokładnie w taki sposób i zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu wyszły fantastycznie.
Było jedno miejsce przy sali, dobre światło, szybkie ustawienie. Do tego osoba, która ogarniała kolejność. I tyle. Bez kombinowania.
Całość zajęła jakieś 30 minut. Goście wiedzieli, co się dzieje, nikt się nie denerwował, nikt nie czekał nie wiadomo ile. A po wszystkim wszyscy wrócili na salę i impreza szła dalej swoim rytmem.
Jeśli chcecie zobaczyć, jak to wyglądało w praktyce, możecie zerknąć tutaj:
👉 https://www.karolchaba.pl/wesele-w-restauracji-wilaneska/

A kiedy lepiej sobie odpuścić zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu?
Są też sytuacje, w których naprawdę nie ma sensu się w to pchać.
Na przykład przy bardzo dużych weselach. 200 osób i więcej to już robi się logistycznie trudne do ogarnięcia bez wycinania dużej części dnia.
Albo wtedy, kiedy chcecie totalnego luzu. Bez ustawiania, bez „teraz zdjęcie”, bez planu. Wtedy lepiej postawić na reportaż i łapanie momentów na bieżąco.
I to też jest okej. To jest Wasz dzień. Jeśli miejsce wesela nie ma przestrzeni i fajnej scenerii również warto odpuścić i nie robić tego na siłę. Np. w Restauracji Wilaneska miejsca jest pod dostatkiem na zewnątrz i takie zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu są wręcz wskazane.

Moja rada z doświadczenia jako fotografa ślubnego z Kielc
Gdybym miał to podsumować jednym zdaniem, to powiedziałbym tak:
zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu mają sens, jeśli są krótkie, ogarnięte i nie wchodzą w zabawę.
Nie trzeba robić ich z każdym. Nie trzeba robić ich długo. Nie trzeba robić z tego osobnego wydarzenia.
Ale jeśli zrobicie to dobrze, to zostaje Wam bardzo fajna pamiątka. Taka, która po latach naprawdę nabiera znaczenia.
A przy okazji – goście też są zadowoleni.
Jeśli planujecie swój ślub i szukacie rad czy pomocy? Napiszcie do mnie
Zawsze pomagam to ogarnąć tak, żeby to miało sens. Podpowiadam kiedy, gdzie i jak to zrobić, żeby nie było stresu i żebyście nie mieli poczucia, że coś tracicie ze swojego dnia.
Bo finalnie chodzi o jedno – żebyście mieli zdjęcia z gośćmi w dniu ślubu, ale też żebyście byli na swoim weselu. Nie obok.


